Gainer – właściwe odżywianie

Posted maj 24, 2008 by gainer
Categories: gainer, odżywki

Tags: , , ,

Teraz wyobraźmy sobie sytuację, w której decydujecie się na nocny po­siłek. Oznacza to nastawienie budzika. Aby Was to psychicznie nie zniszczyło, trzeba wyrobić sobie nawyk. W prze­ciwnym razie ryzykujecie tym, że cho­ciaż się najecie, trudno Warn będzie powtórnie usnąć. Tradycyjnie uwa­ża się, że po posiłku człowiek staje się senny. Zgadza się, jednak warunkiem tego jest obfity posiłek, którego pod­stawowym „usypiającym” składnikiem musi być coś słodkiego. Natomiast w przypadku jedzenia w nocy nic po­dobnego nie wchodzi w grę! Posiłek spożywany o tej porze musi być lekki, łatwy do strawienia i przede wszyst­kim – nie może być słodki. W związku z tym wpadło mi do głowy porówna­nie takiego systemu diety do sytuacji karmiącej matki. Nie, żebym porówny­wał Was do karmiących kobiet! Chcę Warn tylko przypomnieć, jak trudne jest nocne wstawanie – gainer – zapytajcie karmiących kobiet jak sobie z tym ra­dzą – wiele z nich jest z tego powodu psychicznie wyczerpanych, a przede wszystkim spora liczba kobiet w tym okresie znacznie traci na wadze! Każda pobudka jest swego rodzaju alarmem  to oznacza mobilizację, a ta 2 kolei utratę energii. Nie wspominając już o obciążeniu psychicznym. W tym momencie możecie się, oczywiście, ze mną nie zgodzić i użyć argumentu

- do wszystkiego można się przyzwy­czaić. Jasne, z tym, że nie wszystko jest życiową koniecznością, tak jak to ma miejsce w wypadku karmiących matek. Dla Was nocne wstawanie ta­ką koniecznością NIE JEST! Pozwalam sobie również twierdzić, że wspomnia­na konieczność nie dotyczy nawet pro­fesjonalistów.

 

Co się dzieje w nocy?

Powtórzmy sobie najpierw podstawo­we terminy – katabolizm i anabolizm. Katabolizm jest stanem organizmu, podczas którego przebiegają proce­sy, mające na celu rozkład substancji odżywczych i ich przemianę w ener­gię. Ta z kolei jest wykorzystywana przede wszystkim do ruchu oraz do odżywiania niektórych obciążonych tkanek (na przykład mózgu). Z sy­tuacją odwrotną mamy do czynienia w wypadku anabolizmu, dzięki któremu tkanki są budowane i tym samym odnawiane zostają zasoby energetycz­ne organizmu – gainer. Oczywiste jest, że ce­lem każdego organizmu kulturysty musi być jak najdłuższy stan anaboli­zmu. Jakie warunki należy spełnić, by znajdować się w stanie anabolizmu? Przede wszystkim należy osiągnąć po­zytywny bilans energetyczny (wiecie już, że jest to przewaga poboru ener­gii nad jej utratą). Z tym nie będziecie mieć większego problemu, jesteście bowiem kulturystami, nie uprawiacie sportu wytrzymałościowego i spożywa­cie posiłki 6 razy dziennie. Dzięki wyso­kiemu spożyciu protein, łatwo osiągnąć pozytywny bilans azotowy. Jest to jed­nak tylko połowa sukcesu, organizmowi trzeba również zapewnić jak najmniej­sze straty energii. Oznacza to względ­ny, fizyczny spokój. Biorąc pod uwagę system treningu w kulturystyce, tak­że z tym nie powinniśmy mieć jednak większego problemu.

Trening oznacza utratę energii, a więc katabolizm (powinienem do­kładniej określić to mianem „przewa­gi katabolizmu”). Innym przykładem katabolizmu jest moment odczuwania głodu, mimo że jego wpływ można wy­raźnie odczuć dopiero wtedy, gdy za­istnieje konieczność wykorzystania zmagazynowanych źródeł energii. Są nimi w tym wypadku najpierw cukry (węglowodany), potem znacz­nie przeważają tłuszcze, na końcu, po względnie długim czasie zostają wy­korzystywane proteiny. W związku z tym, że wspomniałem o głodzie, podkreślam, iż nie musicie obawiać się krótkotrwałego uczucia głodu -jeśli trwa do 36 godzin, nie dojdzie do zasadniczego wzrostu kataboli­zmu protein. O ile równocześnie nie spędzacie kilku godzin dziennie na in­tensywnym treningu – gainer – może do niego dojść dopiero po kilku dniach całko­witej głodówki. W czym więc miała­by przeszkadzać „nocna głodówka”? Okres, w którym dochodzi do zmiany katabolizmu na anabolizm (i odwrot­nie), zależy od wielu czynników. Na pierwszym miejscu są za to odpowie­dzialne indywidualne predyspozycje. To tłumaczy, dlaczego każdy sporto­wiec odmiennie reaguje na wysiłek oraz dietę i dlaczego każdy organizm ma inną wydolność.

W nocy praktycznie bez wyjątku nie mają miejsca procesy kataboliczne, ale anaboliczne. Nocny katabolizm – w czasie snu oraz podczas odpoczyn­ku – byłby katastrofą. Teoretycznie jest możliwy tylko w wypadku sil­nego stresu psychicznego, w wyniku którego uaktywniłby się również stres fizyczny. Jednak nawet wtedy mamy do czynienia ze swego rodzaju regeneracją. Poza tym w nocy układ trawienny nie jest przygotowany na przyjęcie ciężkiego posiłku. Dlatego według mnie istnieje tylko jedna możli­wość – wykorzystanie „diety płynnej”. Wskazówki moglibyśmy znaleźć w me­dycynie klinicznej, gdzie pacjentów karmi się sondami lub kroplówkami – gainer. Właśnie kroplówki są głównym „na­rzędziem” regeneracyjnym zespołów wspomagających profesjonalnych ko­larzy. Zakładam, że nie będziecie sobie w nocy z zasłoniętymi oczami wprowa­dzać do żył infuzji ani też wkładać son­dy do gardła. Tak więc logicznie rzecz biorąc, zostaje nam jedno rozwiązanie – posiłki płynne. W zasadzie upodob­nicie się znów do niemowląt. Wasza dieta bowiem stanie się w tym cza­sie bardzo podobna do tej stosowanej u osesków. Po prostu pomału wypijecie 0,3-0,5 1 „koktajlu”. Oczywiście, naj­ważniejsze jest to, z czego ów koktajl przygotujecie.

Jak powinna wyglądać taka płyn­na dieta? Idealny jest koncentrat pro­teinowy z jak największą zawartością hydrolizowanych protein, z minimal­nie 60% i maksymalnie 75% ogólnej ilości protein. Nie musi być tam tłusz­czów, ważniejsze są w tym momencie węglowodany. Zawsze jednak chodzi o produkt, który można opisać jako koncentrat protein mlecznych – który zawiera również gainer. Takie produkty charakteryzują się między in­nymi wysoką zawartością wapnia. Jest to ich wielką zaletą, ponieważ udowod­niono, że wapń wspomaga anabolizm, nie powodując równocześnie zwiększo­nego odkładania się tłuszczów. Z dru­giej strony – dla tych nielicznych, którzy mają grupę krwi 0, a zatem dla tych, którzy mają wyjątkowe predyspo­zycje do sportów siłowych, mleko nie jest idealnym produktem. Przykro mi. Większość osób z grupą krwi 0, spoży­wających większe ilości mleka oraz pro­duktów mlecznych, miewa problemy z nadwagą i z wieloma innymi skutka­mi ubocznymi. Produkty mleczne nie stanowią natomiast problemu dla po­siadaczy grupy krwi B. Propozycją diety „home-made” dla kulturystów z grupą krwi 0 (jednak nieodpowied­nią dla posiadaczy grupy A) mogą być klarowne buliony mięsne z dodatkiem wywaru z płatków owsianych lub z ry­żu – ale bez warzyw, posłodzone lek­ko glukozą.

Źródło: Dr Petr Fort – specjalista do spraw żywienia ogólnego, dietetycznego oraz sportowego