Teraz wyobraźmy sobie sytuację, w której decydujecie się na nocny posiłek. Oznacza to nastawienie budzika. Aby Was to psychicznie nie zniszczyło, trzeba wyrobić sobie nawyk. W przeciwnym razie ryzykujecie tym, że chociaż się najecie, trudno Warn będzie powtórnie usnąć. Tradycyjnie uważa się, że po posiłku człowiek staje się senny. Zgadza się, jednak warunkiem tego jest obfity posiłek, którego podstawowym „usypiającym” składnikiem musi być coś słodkiego. Natomiast w przypadku jedzenia w nocy nic podobnego nie wchodzi w grę! Posiłek spożywany o tej porze musi być lekki, łatwy do strawienia i przede wszystkim – nie może być słodki. W związku z tym wpadło mi do głowy porównanie takiego systemu diety do sytuacji karmiącej matki. Nie, żebym porównywał Was do karmiących kobiet! Chcę Warn tylko przypomnieć, jak trudne jest nocne wstawanie – gainer – zapytajcie karmiących kobiet jak sobie z tym radzą – wiele z nich jest z tego powodu psychicznie wyczerpanych, a przede wszystkim spora liczba kobiet w tym okresie znacznie traci na wadze! Każda pobudka jest swego rodzaju alarmem to oznacza mobilizację, a ta 2 kolei utratę energii. Nie wspominając już o obciążeniu psychicznym. W tym momencie możecie się, oczywiście, ze mną nie zgodzić i użyć argumentu
- do wszystkiego można się przyzwyczaić. Jasne, z tym, że nie wszystko jest życiową koniecznością, tak jak to ma miejsce w wypadku karmiących matek. Dla Was nocne wstawanie taką koniecznością NIE JEST! Pozwalam sobie również twierdzić, że wspomniana konieczność nie dotyczy nawet profesjonalistów.
Co się dzieje w nocy?
Powtórzmy sobie najpierw podstawowe terminy – katabolizm i anabolizm. Katabolizm jest stanem organizmu, podczas którego przebiegają procesy, mające na celu rozkład substancji odżywczych i ich przemianę w energię. Ta z kolei jest wykorzystywana przede wszystkim do ruchu oraz do odżywiania niektórych obciążonych tkanek (na przykład mózgu). Z sytuacją odwrotną mamy do czynienia w wypadku anabolizmu, dzięki któremu tkanki są budowane i tym samym odnawiane zostają zasoby energetyczne organizmu – gainer. Oczywiste jest, że celem każdego organizmu kulturysty musi być jak najdłuższy stan anabolizmu. Jakie warunki należy spełnić, by znajdować się w stanie anabolizmu? Przede wszystkim należy osiągnąć pozytywny bilans energetyczny (wiecie już, że jest to przewaga poboru energii nad jej utratą). Z tym nie będziecie mieć większego problemu, jesteście bowiem kulturystami, nie uprawiacie sportu wytrzymałościowego i spożywacie posiłki 6 razy dziennie. Dzięki wysokiemu spożyciu protein, łatwo osiągnąć pozytywny bilans azotowy. Jest to jednak tylko połowa sukcesu, organizmowi trzeba również zapewnić jak najmniejsze straty energii. Oznacza to względny, fizyczny spokój. Biorąc pod uwagę system treningu w kulturystyce, także z tym nie powinniśmy mieć jednak większego problemu.
Trening oznacza utratę energii, a więc katabolizm (powinienem dokładniej określić to mianem „przewagi katabolizmu”). Innym przykładem katabolizmu jest moment odczuwania głodu, mimo że jego wpływ można wyraźnie odczuć dopiero wtedy, gdy zaistnieje konieczność wykorzystania zmagazynowanych źródeł energii. Są nimi w tym wypadku najpierw cukry (węglowodany), potem znacznie przeważają tłuszcze, na końcu, po względnie długim czasie zostają wykorzystywane proteiny. W związku z tym, że wspomniałem o głodzie, podkreślam, iż nie musicie obawiać się krótkotrwałego uczucia głodu -jeśli trwa do 36 godzin, nie dojdzie do zasadniczego wzrostu katabolizmu protein. O ile równocześnie nie spędzacie kilku godzin dziennie na intensywnym treningu – gainer – może do niego dojść dopiero po kilku dniach całkowitej głodówki. W czym więc miałaby przeszkadzać „nocna głodówka”? Okres, w którym dochodzi do zmiany katabolizmu na anabolizm (i odwrotnie), zależy od wielu czynników. Na pierwszym miejscu są za to odpowiedzialne indywidualne predyspozycje. To tłumaczy, dlaczego każdy sportowiec odmiennie reaguje na wysiłek oraz dietę i dlaczego każdy organizm ma inną wydolność.
W nocy praktycznie bez wyjątku nie mają miejsca procesy kataboliczne, ale anaboliczne. Nocny katabolizm – w czasie snu oraz podczas odpoczynku – byłby katastrofą. Teoretycznie jest możliwy tylko w wypadku silnego stresu psychicznego, w wyniku którego uaktywniłby się również stres fizyczny. Jednak nawet wtedy mamy do czynienia ze swego rodzaju regeneracją. Poza tym w nocy układ trawienny nie jest przygotowany na przyjęcie ciężkiego posiłku. Dlatego według mnie istnieje tylko jedna możliwość – wykorzystanie „diety płynnej”. Wskazówki moglibyśmy znaleźć w medycynie klinicznej, gdzie pacjentów karmi się sondami lub kroplówkami – gainer. Właśnie kroplówki są głównym „narzędziem” regeneracyjnym zespołów wspomagających profesjonalnych kolarzy. Zakładam, że nie będziecie sobie w nocy z zasłoniętymi oczami wprowadzać do żył infuzji ani też wkładać sondy do gardła. Tak więc logicznie rzecz biorąc, zostaje nam jedno rozwiązanie – posiłki płynne. W zasadzie upodobnicie się znów do niemowląt. Wasza dieta bowiem stanie się w tym czasie bardzo podobna do tej stosowanej u osesków. Po prostu pomału wypijecie 0,3-0,5 1 „koktajlu”. Oczywiście, najważniejsze jest to, z czego ów koktajl przygotujecie.
Jak powinna wyglądać taka płynna dieta? Idealny jest koncentrat proteinowy z jak największą zawartością hydrolizowanych protein, z minimalnie 60% i maksymalnie 75% ogólnej ilości protein. Nie musi być tam tłuszczów, ważniejsze są w tym momencie węglowodany. Zawsze jednak chodzi o produkt, który można opisać jako koncentrat protein mlecznych – który zawiera również gainer. Takie produkty charakteryzują się między innymi wysoką zawartością wapnia. Jest to ich wielką zaletą, ponieważ udowodniono, że wapń wspomaga anabolizm, nie powodując równocześnie zwiększonego odkładania się tłuszczów. Z drugiej strony – dla tych nielicznych, którzy mają grupę krwi 0, a zatem dla tych, którzy mają wyjątkowe predyspozycje do sportów siłowych, mleko nie jest idealnym produktem. Przykro mi. Większość osób z grupą krwi 0, spożywających większe ilości mleka oraz produktów mlecznych, miewa problemy z nadwagą i z wieloma innymi skutkami ubocznymi. Produkty mleczne nie stanowią natomiast problemu dla posiadaczy grupy krwi B. Propozycją diety „home-made” dla kulturystów z grupą krwi 0 (jednak nieodpowiednią dla posiadaczy grupy A) mogą być klarowne buliony mięsne z dodatkiem wywaru z płatków owsianych lub z ryżu – ale bez warzyw, posłodzone lekko glukozą.
Źródło: Dr Petr Fort – specjalista do spraw żywienia ogólnego, dietetycznego oraz sportowego